Popularność zabije nas wszystkich

Chcielibyśmy być piękni, mądrzy i utalentowani. Mieć mnóstwo prawdziwych przyjaciół, być towarzysko rozchwytywani i chwaleni za wszystko, co robimy. Niektórzy żyją takim życiem. Nie powiedzą tego nikomu, ale dla nich to czasami koszmar.

Król Akademika

Bóstwo pogańskie plemienia Studentów. Występuje tam, gdzie osadnictwo studenckie jest w miarę stałe. Można je znaleźć w niewielkiej świątyni, otoczone butelkami najprzedniejszego alkoholu i najnowszymi grami komputerowymi. Bez niego nie może się odbyć żadna impreza. Jest honorowym gościem wszystkich urodzin i imienin mieszkańców akademika, a to oznacza, że właściwie codziennie baluje na jakimś piętrze. Ma milion znajomych i to wcale nie na Facebooku. Każdy zna takie bóstwo z imienia, a pani w dyżurce przymyka oko na przeróżne wybryki w jego wykonaniu.

Król Akademika nie jest w stanie wyjść z pokoju, by ktoś czegoś od niego nie chciał — zwykle, żeby się napić, ale ile alkoholu można przyswoić w ciągu dnia? Może organ nieużywany zanika, ale trzeba mieć odrobinę litości nad własną wątrobą — w końcu jest jak matka, ma się ją tylko jedną. Król nie ma również szans, by przespać choć jedną noc od początku do końca. Po pierwsze, wieczorem przed jego pokojem już gromadzi się tłum wyznawców, który koniecznie chce spędzić ten wieczór akurat z nim. A po drugie, nawet jeśli uda mu się położyć przed świtem, zwykle ktoś sobie jednak o nim przypomni — na przykład o czwartej nad ranem.

I jest jeszcze sesja. Wierzcie lub nie, ale bóstwa pogańskie również mają sesję co pół roku. Potrzebują przynajmniej kilku godzin spokoju, by nauczyć się do najbliższego zaliczenia — i to z całkiem prozaicznego powodu: by pozostać bóstwem, muszą nadal posiadać status studenta. Więc jeśli na drzwiach Króla Akademika pojawi się nagle napis:„Zakaz Zawracania Dupy”, należy to uszanować. W końcu to tylko kilka tygodni.

Einstein

Każdy z nas ma wśród bliższych lub dalszych znajomych kogoś, kto jest Piekielnie Zdolny. Niezależnie od tego, czy ma to w genach i poziom jego IQ przebija się przez sufit, czy wkłada w swoje działania mnóstwo ciężkiej pracy, nie ma rzeczy, która pod jego dotykiem nie zamieniałaby się w metaforyczne złoto. To zwykle prymus już w przedszkolu. Najlepszy w klasie. Olimpijczyk. Zna się na grafice, wypalaniu ceramiki, tańcach irlandzkich i rzeźbieniu w mydle. I niezależnie od tego, z jakim problemem się do niego nie pójdzie, zawsze ma chwilę, by pomóc, wytłumaczyć albo po prostu zrobić coś za nas. Kochamy go.

On nas nie kocha, po prostu stara się być miły. Wie, że to, co jemu zajmuje pięć minut, innym zniszczy cały dzień. Czasem pomoże, bo ma dobry humor, kiedy indziej z prostego powodu, by po prostu się od niego odczepić. On też ma własne życie i swoje problemy. Nawet jeśli rozwiązuje je o wiele szybciej, to doba Piekielnie Zdolnego nadal ma tylko dwadzieścia cztery godziny, z czego kilka zawsze poświęca na co? Na to, by pomóc innym. Nie biegnijmy do niego z każdym problemem, z którym przy odrobinie wysiłku sobie poradzimy, bo w końcu zacznie uciekać na nasz widok, kiedy najbardziej będzie potrzebny. I co wtedy zrobimy?

Brad Pitt

Zawsze dobrze wygląda. Uczesze się — „Och, jaki jest zadbany”. Nie uczesze się — „To taka modna, roztrzepana fryzura, świetnie w niej wygląda”. Ubierze się porządnie — „Wow, jakby zszedł z okładki”. Wrzuci na siebie cokolwiek, dla przyzwoitości — „Co za oryginalny styl, w tych dziurawych spodniach wygląda co najmniej jak gwiazda rocka”. Otwiera uśmiechem każde drzwi, a spojrzenie załatwia mu wszystkie inne sprawy.

Jest dumny z pakietu genów, które mu się dostały w loterii istnienia, ale czasami odczuwa dziwną irytację, kiedy musi wychodzić z domu w okularach przeciwsłonecznych i bluzie z kapturem, by ludzie nie zaczepiali go na ulicy. Powodzenie i możliwość przebierania w dziewczynach mają swoje plusy, ale może niekoniecznie wtedy, gdy idzie się z kacem na pocztę, by postać w obowiązkowych kolejkach. Ma paranoję, ponieważ często wydaje mu się, że ktoś go śledzi — i ma rację. Nie jest w stanie normalnie zrobić zakupów, bo ekspedientka nabija trzy razy ten sam produkt, ponieważ zagapiła się na jego idealne rysy. Na imprezach nie wie, czy uda mu się napić, bo żeby dostać się do jakiegokolwiek baru, musi przecisnąć się przez tłum rozchichotanych fanek. Nie jest w stanie utrzymać żadnego związku dłużej niż kilka miesięcy, bo trudno jest wyjść gdziekolwiek z dziewczyną, kiedy bez przerwy podrywają cię inne. Któreś z nich w końcu nie wytrzyma. Brad Pitt lubi być lubiany, ale stalking to już lekka przesada.

Barbie

Damska wersja Brada Pitta. Jest prześliczna. Ma ciało bogini i prawdopodobnie śni się po nocach sporej części swoich męskich znajomych. Nie musi się malować, by wyglądać naturalnie, świeżo i pięknie. Jej włosy zawsze mają dobry dzień i układają się jak w reklamach szamponów. Niezależnie od tego, co na siebie włoży, wygląda w tym dobrze. Krótko mówiąc: jest doskonała.

Ma koleżanki, które przebywają w jej towarzystwie chyba tylko po to, by podsycać nienawiść — nikt nie lubi konkurencji, która powoduje, że wszystkim mężczyznom w okolicy wyłączają się mózgi, szczególnie kiedy w pobliży znajduje się ich aktualna partnerka. Sami mężczyźni mają mieszane uczucia — chcieliby, ale się boją. W związku z tym albo uciekają, albo przechodzą do ataku i wdają się w dyskusję z jej biustem. Oczy — biust, tak, jest różnica. Barbie jest obiektem marzeń sennych, ale te sny nie przedstawiają domku z ogródkiem, psa i gromadki dzieci. Nie ukrywajmy, nikt jej nie traktuje poważnie.

Dodatkowym problemem jest znalezienie pracy, która satysfakcjonowałaby ją umysłowo. Jeśli nie zależy jej na zostaniu nową polską celebrytką, odnalazłaby się pewnie w takich zawodach jak grafik albo informatyk — zero kontaktu z klientem. Powinna natomiast unikać takich zawodów, jak: sekretarka, pielęgniarka, policjantka czy pracownik myjący samochody. Widać tu pewien wzór, prawda? Barbie, nawet jeśli tak wygląda, nie jest plastikową lalką. Może tak naprawdę lubi wyciągnięte dresy, koszykówkę i filmy o zombie. Krótko mówiąc — wbrew temu, na co wskazuje jej wygląd — jest całkiem przeciętna i tak chciałaby być traktowana.

Informacja Turystyczna

Poboczna wersja Einsteina, mająca prawdopodobnie wtyki w FBI, KGB i MI6. Wie wszystko i zawsze. Działa lepiej niż jakikolwiek światowy wywiad.

Gdzieś nie dotarliśmy? Czegoś nie dosłyszeliśmy? Porwali nas kosmici i wróciliśmy po tygodniu z potwornym bólem głowy, który na pewno nie miał nic wspólnego ze spożytym alkoholem? Jeśli jakaś informacja do nas nie dotarła albo nie jesteśmy czegoś pewni, wystarczy zapytać. Osoba działająca jako podręczna informacja na pewno rozwieje wszelkie wątpliwości. Była, widziała, prawdopodobnie nawet zrobiła notatki. Nie pamiętamy, kiedy był chrzest Polski? Nie wiemy, kiedy ma dyżur jakiś wykładowca? Potrzebujemy notatek sprzed pięciu lat albo pracy domowej zadanej na przyszły miesiąc? Informacja Turystyczna zawsze poda pomocną dłoń.

Nie zawracajcie jej głowy, jeśli nie ma takiej potrzeby — Informacja potrzebuje sporo świętego spokoju i czasu, żeby gromadzić wszystkie wiadomości. I wbrew pozorom też jest człowiekiem i nie jest na stałe podłączona do Internetu — nie rozwiąże czyichś wątpliwości natychmiast. Jeśli jednej osobie pomaga przy nauce do egzaminu do godziny trzeciej w nocy, nie można się spodziewać, że odpowie wyczerpująco na SMS-a dostanego o godzinie siódmej rano. Nie znienawidzi was za to, bo nie ma na to czasu, ale nie będzie do was pałała najcieplejszym uczuciem. Warto pamiętać, że we wszechświecie istnieje równowaga — jeśli taka osoba daje wam jakąś informację, odwdzięczcie się jej tym samym. Spytajcie od czasu do czasu, czy czegoś nie potrzebuje. To drobiazg, ale wywoła uśmiech na zmęczonej twarzy.

Nawet jeśli są równi i równiejsi, warto zdawać sobie sprawę, że ci równiejsi czasami chcieliby być po prostu równi.

Anna Szumacher

Reklamy
Otagowane , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: